Przypadek: ten sam rozstęp, ale inny koszt czekania
Załóżmy, że w dwóch sytuacjach rozbieżność ma podobną skalę. W pierwszej kolejny cykl obserwacji praktycznie nic nie kosztuje i może dostarczyć ważnej informacji. W drugiej każdy cykl zwiększa stratę albo utrudnia późniejszą korektę. Gdyby próg działania zależał wyłącznie od wielkości rozstępu, obie sytuacje byłyby traktowane tak samo. To prowadziłoby albo do zbyt wczesnej reakcji w pierwszym przypadku, albo do zbyt późnej reakcji w drugim.
Dlatego dobry próg łączy wielkość różnicy z kosztem czasu. Można zapisać prostą zasadę: przy niskim koszcie czekania potrzebne są dwa niezależne sygnały ostrzegawcze, przy wysokim kosztcie wystarczy jeden trwały sygnał przekraczający zwykły rytm. Taki zapis nie wymaga skomplikowanych obliczeń. Wymaga tylko wcześniejszej decyzji, co w danej sytuacji naprawdę boli bardziej: możliwość pochopnej korekty czy możliwość zbyt długiego pozostawienia rosnącego problemu.
Próg warto zapisać razem z warunkiem jego anulowania. Jeżeli sytuacja wróci do zwykłego rytmu przed przekroczeniem granicy, planowana interwencja powinna przestać być aktualna. Bez takiego warunku łatwo wykonać wcześniej zaplanowany ruch mimo tego, że problem już się cofnął. Dobre kryterium mówi więc nie tylko „kiedy działać”, ale również „kiedy uznać, że działanie nie jest już potrzebne”. Dzięki temu próg pozostaje narzędziem reagowania na stan bieżący, a nie automatycznym poleceniem uruchamianym wyłącznie przez wcześniejszy plan.
W ten sposób granica pozostaje powiązana z rzeczywistą zmianą sytuacji, a nie tylko z upływem czasu.
Granica pozostaje wtedy czytelna także przy następnym cyklu.