Przypadek: ta sama reakcja, ale coraz dłuższa dylacja
Załóżmy, że w pierwszym tygodniu stan B odpowiada na zmianę stanu A po jednym cyklu, w drugim po dwóch, a w trzecim dopiero po trzech. Kierunek reakcji jest poprawny, więc przy pojedynczym spojrzeniu można uznać, że wszystko działa. Mapa dylacji pokazuje jednak coś istotnego: czas odpowiedzi stale się wydłuża. To zmiana niewidoczna w samej zgodności końcowego wyniku. Jeżeli ten trend będzie kontynuowany, w pewnym momencie opóźnienie może stać się większym problemem niż sama różnica wartości.
W takim przypadku warto zapisać nie tylko moment odpowiedzi, lecz również to, co dzieje się w czasie oczekiwania. Jeżeli koszt pozostaje niski, można kontynuować obserwację i sprawdzić kolejny cykl. Jeżeli koszt rośnie wraz z każdym opóźnieniem, potrzebny jest wcześniejszy próg działania. Mapa pozwala więc wychwycić nie tylko konflikt kierunków, lecz także pogarszającą się synchronizację. Użytkownik otrzymuje konkretny wniosek: „wynik jeszcze wraca do normy, ale potrzebuje na to coraz więcej czasu”, a to jest informacja znacznie bardziej użyteczna niż samo stwierdzenie, że oba stany na końcu się zgadzają.
Dobrą praktyką jest również zaznaczanie wyjątków od typowego rytmu. Jeżeli zwykle stan B reaguje po jednym cyklu, ale w określonych warunkach potrzebuje dwóch, mapa powinna to pokazywać jako osobny wariant, a nie jako błąd. Po kilku zapisach można wtedy odróżnić zwykłą dylację, dylację warunkową oraz rzeczywiste przekroczenie. Taki podział daje użytkownikowi prostą korzyść: następny podobny przypadek nie zaczyna się od zera, bo od razu wiadomo, do którego wzorca go porównać i po jakim czasie brak reakcji rzeczywiście staje się nietypowy.