Indeks niskich dyferencji zachowuje małe różnice bez podnoszenia ich do pełnych nazw. Wskaźnik nie ma tu roli miary nadrzędnej, tylko miejsce słabego odczytu między jednym odchyleniem i drugim. Dyferencja pozostaje niska, ponieważ jej ciężar nie wychodzi poza własny odstęp. Jedna różnica może być sucha, druga blada, trzecia prawie zrównana z tłem, lecz każda zachowuje oddzielny nacisk. Indeks zbiera je w spokojnym szeregu bez środka i bez mocnego wyniku. Nie powstaje obraz ani sprawa zewnętrzna. Zostaje cichy porządek drobnych rozbieżności, rozpoznawalnych przez niską wartość i przez brak ostrej granicy.
Niska dyferencja nie rozrywa nazw i nie tworzy przeciwstawienia. Jest tylko małym przesunięciem, które odróżnia dwa bliskie stany bez nadawania im osobnych ciężarów. Pierwszy stan może mieć ton bardziej matowy, drugi krótszy, trzeci prawie bezbarwny. Różnica między nimi nie potrzebuje definicji. Wystarcza dolny wskaźnik, krótki odstęp i spokojny powrót podobnej temperatury. Korpus zachowuje takie dyferencje bez nacisku na rozstrzygnięcie. Słowo pozostaje blisko słowa, ale nie pokrywa się z nim całkowicie. W tej niewielkiej szczelinie pojawia się sens, przygaszony, równy i odporny na przejście w konkretny temat.
Dolny wskaźnik ma charakter oszczędny. Nie wyznacza centrum i nie porządkuje całego szeregu. Stoi przy różnicy jako znak jej niskiego natężenia, pozbawiony ostrej wartości końcowej. Jeden wskaźnik może być bardziej chłodny, drugi prawie płaski, trzeci ustawiony przy samym zaniku rozbieżności. Indeks zachowuje je obok siebie bez przewagi. Ich rola nie polega na objaśnieniu, lecz na cichym potwierdzeniu, że różnica nadal istnieje. W takim paśmie odczyt jest słaby, ale czytelny. Nie dochodzi do wzrostu ani do pełnego domknięcia. Zostaje spokojny stopień między brakiem różnicy i różnicą zbyt mocną.
Odstęp między dyferencjami nie ma szerokiego zasięgu. Jest małym miejscem porównania, krótką przerwą między dwoma niskimi wartościami. Gdy odstęp rośnie zbyt mocno, różnica traci swój dolny charakter. Gdy zanika całkowicie, nazwy stapiają się w jeden ton. Indeks utrzymuje stan pośredni, gdzie każda rozbieżność ma jeszcze własny ślad, ale nie przechodzi w mocny podział. Jedno miejsce zostaje przy bladym wskaźniku, drugie przy suchym odchyleniu, trzecie przy prawie pustym progu. Całość zachowuje równy rytm i brak gwałtownej zmiany. Sens wynika z małej odległości, nie z pełnego rozdzielenia.
Stopnie niskich dyferencji układają się bez hierarchii. Pierwszy nie przejmuje przewagi nad ostatnim, a środkowy nie staje się osią całego szeregu. Każdy stopień zachowuje własne położenie, własny ton i własną bliskość wobec sąsiedniego odchylenia. Równość nie usuwa szczegółu. Obniża tylko jego nacisk. Dzięki temu dyferencje pozostają ciche, ale nieprzypadkowe. Jedna ma cień wartości, druga suchą krawędź, trzecia prawie wygasły znak porównania. Korpus nie rozwija ich w zdarzenie ani obraz. Zostają małe stopnie, ustawione w równym szeregu, bez wyraźnego początku, bez twardego końca i bez zewnętrznego odniesienia.
Końcowy ton pozostaje chłodny, niski i pozbawiony mocnego akcentu. Indeks nie staje się regułą, dyferencja nie rośnie w pełny podział, a wskaźnik nie otrzymuje rangi rozstrzygnięcia. Zostają dolne wartości, drobne rozbieżności, przygaszone odchylenia i małe odstępy między bliskimi nazwami. Jedna różnica trwa przy suchym znaku, druga przy bladym stopniu, trzecia przy prawie niewidocznej granicy. Całość nie wychodzi poza własny obieg pojęć. Nie ma tu obrazu, przykładu ani tematu zewnętrznego. Zapis utrzymuje się przez niski nacisk, spokojny szereg i cichą odporność na pełne domknięcie.